Powitanie Słońca – Antyczny Rytuał czy Trening z Lat 30.?
- Klaudyna Nieroda

- 1 dzień temu
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 11 godzin temu
Powitanie Słońca – mit, historia i sens praktyki

Powitanie Słońca to dziś absolutny fundament. Dla większości z nas to pierwszy odruch po wejściu na matę – symbol połączenia z tradycją, niemal mistyczny rytuał, który ma nas wprowadzić w stan medytacji w ruchu. Często słyszymy, że to sekwencja przekazywana przez mędrców od tysięcy lat, nienaruszalne dziedzictwo starożytnych Indii. Problem w tym, że jeśli faktycznie szukasz w jodze prawdy, a nie tylko ładnych opowieści, musisz zmierzyć się z faktem, że ten „antyczny flow” jest młodszy, niż Ci się wydaje. W rzeczywistości ma mniej więcej sto lat.
Jako nauczyciel często widzę, jak bardzo jesteśmy przywiązani do dogmatów. Chcemy wierzyć, że każdy ruch na macie ma swoje źródło w głębokiej starożytności, bo to nadaje naszej praktyce ciężaru i powagi. Ale prawda jest taka, że Pozdrowienie Słońca w formie, którą znamy dzisiaj, to jeden z największych – i przyznaję, niezwykle użytecznych – mitów współczesnej jogi. Przez wieki tradycyjna hatha joga wyglądała zupełnie inaczej. Była statyczna, surowa, skupiona na wymagających pozycjach i ekstremalnych technikach oddechowych. Jej celem nie było płynne przejście z ruchu w ruch, ale brutalne niemal uspokojenie umysłu i przygotowanie ciała do wielogodzinnej medytacji. Dynamiczne, powtarzalne sekwencje były dla dawnych joginów czymś obcym, a wręcz niepożądanym rozpraszaczem.

Więc skąd się wzięło Surya Namaskar?
Odpowiedź jest fascynująca, bo łączy w sobie politykę, narodową dumę i gimnastykę. Sekwencję tę spopularyzował dopiero w latach 20. i 30. ubiegłego wieku Bhavanrao Shrinivasrao Pant Pratinidhi, radża Aundh. Co najciekawsze, on wcale nie promował jej jako jogi. Dla niego był to zestaw ćwiczeń fizycznych, które miały poprawić kondycję i zdrowie jego poddanych. Był to element budowania siły narodu indyjskiego w kontrze do brytyjskiej dominacji. Dopiero później Tirumalai Krishnamacharya, uznawany za ojca współczesnej jogi, włączył te dynamiczne ruchy do swojego nauczania w Mysore. Szukał systemu, który byłby atrakcyjny dla młodych ludzi i pasował do nowoczesnej edukacji fizycznej. Tak narodził się synonim dzisiejszej jogi.
Czy ta wiedza sprawia, że Twoja praktyka traci na wartości?
Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie – ona daje Ci wolność. Kiedy przestajesz traktować Powitanie Słońca jako święty, nienaruszalny relikt przeszłości, zaczynasz widzieć w nim to, czym jest naprawdę: genialne narzędzie optymalizacyjne. Jest fantastyczne do rozgrzania ciała i przygotowania mięśni do pracy, a jego powtarzalność realnie pomaga w koncentracji. Ale to Ty jesteś tu decydentem. Możesz tę sekwencję skracać, modyfikować i dopasowywać do tego, czego Twoje ciało potrzebuje dzisiaj, a nie do tego, co rzekomo ustalono tysiące lat temu.
Wiedza o tym, że nasza praktyka to fascynujący miks tradycji i nowoczesnej myśli, nie umniejsza jej – ona czyni ją inteligentną. Surya Namaskar to narzędzie, które naprawdę działa.
Namaste!
Dominik Trznadel


Komentarze